STRONA GŁÓWNA

Biskup Jozafat Kocyłowski 

 Artykuł z Naszego Dziennika

pt. "Wierny Bogu i Stolicy Apostolskiej Błogosławiony biskup Jozafat Kocyłowski (1876-1947)"
 1-2 grudnia 2007, Nr 281 (2994)

Dariusz  Iwaneczko

Zanim Jozafat Kocyłowski został greckokatolickim biskupem przemyskim, przeszedł bogatą w doświadczenia drogę życiową. Po maturze odbył służbę wojskową, doświadczył studiów świeckich, a następnie kształtował swoją kapłańską osobowość na studiach filozoficzno-teologicznych w Rzymie. Na terenie Galicji, skąd pochodził, kształtowało się pojęcie ukraińskiej świadomości narodowej, zjawiska, które musiało też wpłynąć na osobowość Kocyłowskiego. Z drugiej strony jednak zacięcie intelektualne i możliwość poznania szerszych horyzontów myślowych w Wiecznym Mieście dawała mu podstawy do głębszego zrozumienia przemian, których doświadczała ówczesna Europa. Wreszcie należy też sądzić, że istotne znaczenie dla przyszłego biskupa miała formacja zakonna, którą przeszedł u bazylianów.

Josyf Kocyłowski urodził się 3 marca 1876 r. w Pakoszówce koło Sanoka w rodzinie - jak to wówczas określano - pochodzenia ruskiego. Znamienne, że wiele rodzin ówczesnego pogranicza etnicznego polsko-ukraińskiego uzależniało często swoją narodowość od obrządku kościelnego. O tym samym nazwisku znane są osoby uważające się za Polaków. Przykładem był choćby kapłan rzymskokatolicki ks. Hieronim Kocyłowski, dyrektor przemyskiej Caritas. Niemniej jednak przodkowie Josyfa Kocyłowskiego z całą pewnością utożsamiali się z Rusinami (Ukraińcami).

Ojciec Jozafata, Petro Kocyłowski, był administratorem dóbr Tyszkowskich, a następnie nabył od nich majątek w Pakoszówce. W latach 70. XIX w. był posłem na Sejm Krajowy z powiatu leskiego. Matka zaś, Kateryna, z domu Kossar, pochodziła z tzw. rodziny kapłańskiej. Josyf miał dwie siostry i jednego brata. Po ukończeniu czteroklasowej szkoły ludowej rozpoczął naukę w gimnazjum w Sanoku, później przeniósł się do Sambora, a po pewnym czasie do Jasła, gdzie w 1895 r. zdał egzamin maturalny. Studia rozpoczął na Wydziale Prawa Uniwersytetu Lwowskiego. Po dwóch latach nauki przerwał je, wstępując jako "jednoroczny ochotnik" do szkoły oficerów artylerii w Wiedniu. Następnie jako podporucznik rozpoczął w marcu 1900 r. służbę czynną w garnizonie lwowskim. Po kilku miesiącach opuścił armię i w październiku 1901 r. wstąpił na studia filozoficzno-teologiczne w Kolegium Ruskim w Rzymie. Należał do aktywnych alumnów, redagował pisemko "Zapiski Kleryków Kolegium Ruskiego w Rzymie", pełnił funkcję bibliotekarza seminaryjnego, a na starszych latach prefekta, czyli opiekuna młodszych studentów. Naukę w kolegium uwieńczył w 1903 r. doktoratem z filozofii, a cztery lata później doktoratem z teologii. Święcenia kapłańskie otrzymał 6 września 1907 r., rozpoczął wtedy pracę wykładowcy dogmatyki w greckokatolickim stanisławowskim seminarium duchownym. W 1911 r. zdecydował się wstąpić do klasztoru bazylianów, gdzie przyjął imię Jozafat. Do wybuchu I wojny światowej prowadził wykłady dla kleryków bazyliańskich we Lwowie i Ławrowie. W 1915 r. kierował seminarium utworzonym dla kleryków grekokatolików, które umiejscowiono w Krome˘r˘iz˘u na Morawach. Po wyparciu Rosjan z Galicji klerycy powrócili do swych seminariów, a Kocyłowski do pracy w zakonie.
Po śmierci greckokatolickiego ordynariusza przemyskiego Konstantyna Czechowicza, Papież Benedykt XV mianował Kocyłowskiego w listopadzie 1916 r. biskupem przemyskim. Konsekracja odbyła się pod przewodnictwem metropolity Andrzeja Szeptyckiego 23 sierpnia 1917 roku. Jako ordynariusz był Jozafat Kocyłowski bardzo aktywny, zarówno pod względem pasterskim, jak i organizacyjno-kościelnym. Wspierał liczne inicjatywy społeczne i oświatowe. Na początku 1918 r. powołał do życia samopomocową organizację kapłanów "Eparchijalna Pomicz". W październiku tegoż roku poparł utworzoną we Lwowie Ukraińską Radę Narodową. Pragnąc usprawnić działalność urzędów i instytucji diecezjalnych, popadł w 1919 r. w konflikt z Kapitułą, który ciągnął się prawie do 1923 roku. W tym czasie ordynariusz wymienił większość członków Kapituły i doprowadził do usprawnienia instytucji diecezjalnych.
W 1925 r. zdecydował się na wprowadzenie powszechnego celibatu duchowieństwa, co wywołało ostrą krytykę jego osoby ze strony różnych środowisk ukraińskich.
W stosunku do państwa polskiego ks. bp Kocyłowski początkowo zajmował stanowisko nieprzychylne. W 1922 r. przed wyborami parlamentarnymi opublikował wspólnie z ordynariuszem stanisławowskim i wikariuszem generalnym archidiecezji lwowskiej list protestacyjny pt. "Odezwa do świata cywilizowanego". Jednakże wobec decyzji Rady Ambasadorów z 1923 r. przyznającej Polsce Galicję Wschodnią oraz pod wpływem Stolicy Apostolskiej zmienił swój stosunek do państwa polskiego, zapewniając o swej lojalności. W 1928 r. został powołany do Komisji ds. Akcji Katolickiej Episkopatu Polski. W tym też roku wydał list pasterski zachęcający wiernych do wzięcia udziału w wyborach do parlamentu.
W latach trzydziestych opublikował szereg listów pasterskich dotyczących moralności i utwierdzania wiary katolickiej, a także prześladowań ludności ukraińskiej w ZSRS. Przełożył również z języka francuskiego książkę Marii Luizy Klaret de la Touche o kulcie Najświętszego Serca Jezusowego.

Między totalitaryzmami
We wrześniu 1939 r. po podziale terytorialnym diecezji między dwie strefy okupacyjne: sowiecką i niemiecką, ks. bp Kocyłowski pozostał w strefie sowieckiej, delegując do zarządu częścią diecezji po stronie niemieckiej swego sufragana ks. bp. Hryhorija Łakotę. Ciężko doświadczony prześladowaniami bolszewickimi z przesadną nadzieją ocenił wybuch wojny sowiecko-niemieckiej. Dlatego też wziął udział w powitaniu wkraczających do Przemyśla wojsk niemieckich 10 lipca 1941 roku. Szybko jednak doszedł do wniosku, że nie istnieje zasadnicza różnica między totalitarnymi reżimami. W 1942 r. poparł tworzenie Komitetu Pomocy Głodującym. Jako jedyny biskup greckokatolicki jeździł do Krakowa na konferencje biskupów polskich organizowane przez metropolitę ks. bp. Adama Stefana Sapiehę. Niemcy zarzucali mu ukrywanie Żydów w pomieszczeniach Kapituły.
W listopadzie 1943 r. ks. bp Kocyłowski wraz z pozostałymi biskupami greckokatolickimi wydał list, w którym przestrzegał przed łamaniem zasad wiary i etyki chrześcijańskiej. List ten miał niewątpliwie związek z krwawymi wydarzeniami na Wołyniu.
Po przejściu frontu sowiecko-niemieckiego i wyznaczeniu nowej granicy między Polską a ZSRS w 1944 r. z 640 parafii należących do greckokatolickiej diecezji przemyskiej po stronie polskiej znalazły się 223, wraz ze stolicą diecezji, Przemyślem. Ponieważ ludność ukraińska sprzeciwiała się przesiedleniom, stosowano różne formy nacisku na duchowieństwo greckokatolickie w celu uzyskania jego poparcia dla działań władz. Stąd też działania zastępcy głównego pełnomocnika rządu USRS ds. repatriacji Ukraińców T. Kalnenki, który usiłował zdyskredytować przemyskiego ordynariusza greckokatolickiego w oczach sekretarza KC KP (b) Ukrainy D. Dorodczenki oraz ministra spraw wewnętrznych Ukrainy W. Ciasnego. 20 listopada 1944 r. Kalnenko powiadomił swoich zwierzchników, że "(...) biskup przemyski (...) według niesprawdzonych informacji jest członkiem okręgowego prowidu OUN, wydał polecenie duchowieństwa, aby wszystkimi dostępnymi środkami przeciwdziałało ewakuacji ukraińskiej ludności". Chęć postawienia ks. bp. Kocyłowskiego w negatywnym świetle wynikała z jego negatywnego stosunku wobec konieczności przesiedlania Ukraińców na wschód. W grudniu 1944 r. u ks. bp. Kocyłowskiego zjawili się: pełnomocnik rządu USRS ds. repatriacji Ukraińców z powiatu przemyskiego Tyszczenko oraz przedstawiciel sztabu I Frontu Ukraińskiego mjr Łysohub i zastępca komendanta wojskowego Przemyśla mjr Wierszynin. Wizyta miała ścisły związek z kwestią przesiedleń. Domagali się od biskupa udzielenia księżom zgody na wyjazd do USRS. Biskup odmówił, stwierdzając, iż księża są związani przysięgą i każdorazowy wyjazd wymaga zgody Stolicy Apostolskiej. Nakłaniano również biskupa, aby wydał do wiernych odezwę o repatriacji i sam podpisał pismo o dobrowolnym repatriowaniu. Biskup Kocyłowski był jednak nieugięty.
Po aresztowaniu 11 kwietnia 1945 r. metropolity lwowskiego Josyfa Slipyja oraz pozostałych biskupów greckokatolickich na Ukrainie Sowieckiej władze sowieckie przystąpiły do całkowitej likwidacji Kościoła greckokatolickiego na Ukrainie. Zaniepokojeni tym biskupi polscy, pamiętając postawę władyki przemyskiego w czasie wojny, starali się uchronić ks. bp. Kocyłowskiego przed represjami. Natomiast Kocyłowski, wiedząc o deportacji do USRS wielu księży greckokatolickich, napisał 19 marca 1945 r. list do rzymskokatolickiego ordynariusza przemyskiego ks. bp. Franciszka Bardy: "Zechce duchowieństwo w wypadku niebezpieczeństwa chronić cerkwie i Najświętszy Sakrament przed profanacją. Gdyby któryś z proboszczów greckokatolickich prosił o opiekę nad cerkwią i oddał klucze, niech duchowieństwo nie odmawia tej przysługi".

"Inaczej nie zrobi´"
20 września 1945 r. funkcjonariusze UB aresztowali ks. bp. Kocyłowskiego i umieścili go w rzeszowskim więzieniu na Zamku. Wobec takich działań bezpieki biskupi polscy postanowili na wspólnej Konferencji w Częstochowie w dniach 3-4 października 1945 r. wziąć w opiekę kapłanów unickich, którzy w wyniku wojny znaleźli się na terenie Polski poza własnymi diecezjami. W rzeszowskim więzieniu wraz z ks. bp. Kocyłowskim został osadzony członek kapituły ks. Wasyl Hrynyk. Władze usiłowały oskarżyć biskupa o współpracę z Niemcami oraz dostarczanie chleba więźniom ukraińskim przetrzymywanym w Przemyślu. Nie znajdując jednak dostatecznych dowodów do wytoczenia biskupowi procesu, 18 stycznia 1946 r. polskie organy bezpieczeństwa przekazały go wraz z ks. Hrynykiem NKWD w Szegini, znajdującej się po stronie sowieckiej. Jak się okazało, funkcjonariusze sowieccy nic nie wiedzieli o przyjeździe biskupa przemyskiego. Obaj więźniowie zostali ulokowani w Mościskach, gdzie mieli względną swobodę; mogli odprawiać Msze Święte. Biskupowi przedstawiono alternatywę: albo przejdzie na prawosławie, albo zostanie wywieziony na Syberię. Biskup Kocyłowski odpowiedział: "Trudno, skoro tak musi być, wywieźcie choćby i dzisiaj. Ja inaczej nie zrobię". 24 stycznia przewieziono więźniów z powrotem do Przemyśla. Ksiądz Hrynyk twierdził, że stało się to z powodu zbliżających się wyborów do Rady Najwyższej ZSRS i obawy, że "(...) nieodpowiednie postąpienie mogłoby doprowadzić do ostrej konfrontacji z banderowcami, a tego bolszewicy chcieli wtedy uniknąć". W Przemyślu funkcjonariusze NKWD i UB często nachodzili pałac biskupi; sprawdzali, czy biskup jest na miejscu. Podczas jednej z wizyt przeprowadzili gruntowną rewizję. Tymczasem w dniach 8-10 marca 1946 r. we Lwowie na pseudosynodzie Cerkwi greckokatolickiej uchwalono zerwanie więzów z Rzymem i oddanie się grekokatolików pod jurysdykcję patriarchatu w Moskwie. Cerkiew greckokatolicka na Ukrainie oficjalnie została zlikwidowana. W takim stanie rzeczy niebawem ostrze komunistów walczących z wszelkimi przejawami niezależności zwrócono przeciw biskupowi przemyskiemu. Interwencja Episkopatu Polski okazała się mało skuteczna, gdyż 11 kwietnia 1946 r. na naradzie komunistycznych decydentów w Przemyślu zapadła decyzja o deportacji ks. bp. Kocyłowskiego do ZSRS. Biskup Jozafat na dzień przed swoim aresztowaniem dowiedział się, że zostanie przewieziony, ale mimo to nie zdecydował się na ucieczkę, powołując się na wierność Stolicy Apostolskiej. W dniu aresztowania, 26 czerwca 1946 r., biskup nie opuścił dobrowolnie pałacu biskupiego; został zniesiony na swoim fotelu i wsadzony w nim na ciężarówkę, po czym przewieziony do pociągu, w którym znajdowali się ukraińscy repatrianci. Po krótkim pobycie we lwowskim więzieniu został przewieziony do podkijowskiego łagru we wsi Czapajewka, gdzie zmarł 14 listopada 1947 roku.
W ostatnich latach swojego życia ks. bp Kocyłowski wykazał się niezwykłą odwagą, niezłomnością i wiernością wyznawanym przez siebie wartościom. Silna wola biskupa i dążenie do realizacji powziętych zamiarów były wyznacznikami całego jego życia. Właśnie te cechy Jozafata Kocyłowskiego zdecydowały o skuteczności wszystkich istotnych zmian w diecezji, dzięki którym nastąpił jej rozwój pod względem duszpasterskim.
Na podstawie opinii ludzi, którzy bezpośrednio zetknęli się z biskupem Kocyłowskim, należy sądzić, że jego działanie charakteryzowało się determinacją i sumiennością. Przy tym miał podejście nieco autorytarne, co powodowało, że będąc przekonany o swojej słuszności, nie znosił sprzeciwu. Te cechy, jakkolwiek okazały się bardzo ważne ze względu na dokonywane w diecezji reformy, przysporzyły biskupowi wielu oponentów zarówno wśród duchownych, jak i świeckich.

Należy stwierdzić, że jego dzieło zaowocowało w następnych dziesięcioleciach, kiedy pomimo reżimu totalitarnego Kościół greckokatolicki w Polsce przetrwał. Ordynariusz przemyski obrządku greckokatolickiego ks. bp Jozafat Kocyłowski stanowić może wzór kapłana wiernego Kościołowi, zatroskanego o powierzonych jego opiece wiernych oraz dążącego do normalizacji stosunków między Polakami a Ukraińcami w duchu zasad Ewangelii. 27 czerwca 2001 r. Ojciec Święty Jan Paweł II zaliczył Jozafata Kocyłowskiego w poczet błogosławionych.

************************************************************************

Poniżej przedstawiono fragmenty z kilku innych publikacji, które uzupełniają tą tematykę.

*************************************************************************

1. Zdzisław Konieczny “Walki polsko-ukraińskie w Przemyślu i okolicy, listopad-grudzień 1918 r” - Przemyśl 1993.

“Na opinię polskich mieszkańców Przemyśla [w 1918 r - P.J.] miały wpływ nie tylko ukraińskie ogłoszenia, proklamujące przyłączenie Przemyśla do Ukrainy, czy wprowadzenie sądów doraźnych, ale również stanowisko księży i biskupa greckokatolickiego wobec złamania przez Ukraińców umowy zawartej 1 listopada 1918 r. Biskup J.Kocyłowski przyjął z radością zajęcie prawobrzeżnej części miasta przez Ukraińców i odprawił tego samego dnia – 4 listopada uroczyste nabożeństwo w kościele katedralnym (obecny kościół OO Karmelitów). Wygłosił w czasie tej uroczystej mszy św. kazanie do licznie zebranych ukraińskich mieszkańców i okolicznych wsi oraz czołowych polityków ukraińskich Przemyśla. Biskup J.Kocyłowski wypowiedział się wyraźnie za utworzeniem państwa ukraińskiego z ziemiami leżącymi na zachód od Sanu. Poparł więc nakreślony przez URN we Lwowie zasięg terytorialny przyszłego państwa ukraińskiego obejmującego między innymi Chełmszczyznę, Podlasie, tzw. ”Nadsanie” , Łemkowszczyznę. Przesądził w ten sposób m.in. przynależność Przemyśla, Jarosławia, Sanoka, Krosna czy też Krynicy do Ukrainy. Wypowiedź ta rozeszła się szerokim echem w społeczeństwie zamieszkującym te tereny, spotykając się z oburzeniem ich polskich mieszkańców. Również duchowieństwo rzymskokatolickie przyjęło wypowiedź biskupa obrządku greckokatolickiego J.Kocyłowskiego negatywnie. Wypowiedzi biskupa J.Kocyłowskiego miały poważny wpływ na zaangażowanie się części duchowieństwa greckokatolickiego w bezpośrednie działania przeciwko Polakom i zachęcanie wiernych do walki z nimi. Przykłady tego zaangażowania miały miejsce na terenie diecezji przemyskiej.”


2. Leszek Włodek Koniec Królewskiego Wolnego Miasta" - Przemyśl 1991 r.

“Władzę nad miastem [Przemyślem - P.J.] i okolicą sprawowała [niemiecka - P.J.] Komenda Polowa i Komenda Miasta na czele z gen. por. Strecciusem. Do Komendy w pierwszym dniu okupacji zwróciła się ukraińska delegacja w składzie: dr Włodzimierz Zahajkiewicz, M. Demczuk, prof. I. Gontarski, kupiec  Jarosiewicz i mgr St. Nawrocki z propozycją objęcia  władzy w mieście. Odpowiedzią na tę propozycję było zaproszenie ks. biskupa grekokatolickiego, J. Kocyłowskiego i dr. W. Zahajkiewicza na spotkanie 15 września 1939 r. z Adolfem Hitlerem w okolicy Jarosławia, który przyleciał samolotem w celu rozważenia powołania rządu ukraińskiego na obszarach położonych na wschód od Sanu. Spowodowało to masową manifestację w dniu 16  września na przemyskim rynku ludności ukraińskiej, deklarującej przyjaźń między Niemcami a Ukrainą. Równocześnie, 15 września, Niemcy zaprosili Wincentego  Witosa na rozmowę w sprawie utworzenia rządu polskiego. Po jego odmowie internowano go 16 września 1939 r.  w Sądzie Grodzkim w Jarosławiu.”

3. Edward Prus “Banderomachia” - Wrocław 2007. 

“Ordynariusz diecezji przemyskiej biskup Josafat Kocyłowski 7 lipca 1941 w swoim liście pasterskim pisał: ... Sława wielkiemu fuhrerowi Adolfowi Hitlerowi, wyzwolicielowi i najlepszemu przyjacielowi ukraińskiego narodu. Wszystkie siły ukraińskiego społeczeństwa na pomoc Wielkim Niemcom i ich zwycięskiej armii – wtórował ordynariuszowi jego sufragan biskup Hrihorij Łakota. On też był jednym z organizatorów manifestacji , o której pisał ukraiński dziennik “Hołos” (20.07.1941) wychodzący w Berlinie. Gazeta zachłystywała się z radości z powodu demonstracji i miłości ku fuhrerowi. 7 lipca – czytamy tam – w wyswobodzonym od bolszewickiego nieszczęścia Przemyślu , miała miejsce olbrzymia ukraińska manifestacja na cześć fuhrera i niezwyciężonej niemieckiej armii. Po uroczystym nabożeństwie , odprawionym przez władykę Josafata, ukraińskie społeczeństwo zgromadziło się wokół trybuny , udekorowanej niemieckimi i ukraińskimi flagami, gdzie znajdowali się przedstawiciele niemieckich władz i ukraińskiego społeczeństwa. Po przemówieniu z wyrazami wdzięczności dla fuhrera i niemieckiej armii, obecni przyjęli tekst telegramu do fuhrera ze słowami wdzięczności za oswobodzenie. Nieco wcześniej Kyr Josafat wydał bankiet na cześć oficerów niemieckich w którym oczywiście wzięła udział “nacjonalistyczna śmietanka” z Przemyśla i okolic. Na tym bankiecie władyka życzył Niemcom milionowych zwycięstw w walce z bolszewikami . Ukraiński naród – podkreślał – dzięki Niemcom powinien dalej maszerować razem z Wielkimi Niemcami, żeby uzyskać zwycięstwo w wojnie z sowietami.”

4. Edward Prus “SS-Galizien” - Wrocław 2001.

“4 lipca 1943 r, miasto Przemyśl. Książecy Przemyśl przeżył niecodzienne święto. Już od rana samego, nie zważając na drobny deszcz przybyło tu wiele osób z powiatów: przemyskiego, dobromilskiego i jarosławskiego, żeby na obszernym sportowym stadionie miejskim [przy obecnej ulicy Sanockiej - P.J.] razem z ochotnikami [do ukraińskiej dywizji SS Galizien - P.J.] wziąść udział w polowej , archirejskiej Służbie Bożej, którą odprawił w asyście całego duchowieństwa Jego Ekscelencja Kyr Josafat (biskup Kocyłowśkyj). W uroczystym nabożeństwie wzięli liczny udział przedstawiciele [niemieckich - P.J.] Sił Zbrojnych , garnizonu przemyskiego, przedstawiciele władzy, policji, Ukraińskiego Komitetu [...] Na stadionie prężą się ochotnicy, kończy się nabożeństwo. Kyr Josafat błogosławi ochotników, a w swej homilii zagrzewa ich do walki za św. Cerkiew, za sprawiedliwość Bożą i za ład na ziemi. W żarliwych słowach Kyr Josafat zwraca uwagę na trudy wojenne, ale też przypomina powojenne szczęśliwe życie i kończy słowami : Idżcie do boju i wracajcie jako zwycięzcy. (Lwiwśki Wisti 10 VII 1943 r.). Należy zwrocić uwagę, że śpośród trzech ordynariuszy unickich, tylko jeden J.Kocyłowśkyj odprawił Slużbę Bożą w intencji SS-Galizien. Zarówno we Lwowie jak i Stanisławowie, dziękowali Panu Bogu za esesmańską formację sufraganiPo nabożeństwie odbyła się uroczystość cywilno-wojskowa, jak zawsze i jak wszędzie i tu głównymi postaciami byli Niemcy. W Przemyślu centralne miejsce na trybunie przed którą defilowali ochotnicy, zajął starosta, hauptsturmfuhrer Paul. Członek miejskiej Uprawy M.Chronowiat stał za jego plecami. Obaj oni w swoich przemówieniach byli zgodni co do tego, że ukraińscy żołnierze powinni wiernie służyć Wielkiemu Fuhrerowi .”